4/2016

“Błogosławiony stan umysłu. Bajki terapeutyczne dla kobiet w ciąży” Karolina Piotrowska

Untitled

Tak się jakoś złożyło, że drugą recenzowaną w tym roku pozycją jest książka również napisana przez moją (inną) znajomą doulę. Tym razem tematyka stricte ciążowa, ale podejście wyjątkowo oryginalne – wedle tytułu są to bajki terapeutyczne dla kobiet w ciąży. Nie jestem w ciąży, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć: ta książka wciąga!

Emocjonalna, zmysłowa, eteryczna, baśniowa. To pierwsze słowa moich notatek, impresja z początku lektury, która przetrwała do ostatniej literki. Jeśli chodzi o najważniejszą, baśniową część, to jest ona przesiąknięta bardzo mi bliskim przekazem nawołującym do zaufania naturze, intuicji, naturalnej kolei rzeczy. Ustami postaci przekazywane są tu – lekko, bez przesadnego filozofowania – dające do myślenia aspekty emocji, psychologii ciąży i relacji. Towarzyszymy narratorce i jej bliskim w przemianach, w odnajdywaniu kobiecości, w akceptacji innych perspektyw niż własna. Obserwujemy ją (i siebie) pod względem asertywności, stawiania granic, ale też otwartości na inność i zmianę, radzenia sobie z lękiem. Wspaniale pokazana jest waga przynależności – do społeczności, rodziny, kręgu kobiet.

Trzy najbardziej ze mną rezonujące elementy baśniowe: piękna, szczegółowo opisana metafora porodu jako drogi. Poruszające elementy dzikości, przywodzące na myśl na przykład maoryski obrzęd Haka. No i obrzęd błogosławieństwa kobiety przed porodem (“mother’s blessing”), przedstawiony niezwykle zmysłowo, a nawet erotycznie, co jest dla mnie szczególnie ważnym (niejedynym w tej książce) przerzuceniem pomostu między świętością macierzyństwa a seksualnością. Mądre położne i doule dobrze wiedzą, że te aspekty kobiecości nie tylko nie wykluczają się, ale są ze sobą ściśle związane, jednak wciąż budzi to duże kontrowersje w społeczeństwie (wystarczy wspomnieć burzę nad publicznym karmieniem piersią).

Bajki, a właściwie snująca się baśń przeplatana jest tak zwanymi “żółtymi kartkami”, czyli konkretem: co się dzieje w twoim ciele w takim a takim tygodniu ciąży? Taka formuła czyni książkę przystępną dla współczesnej kobiety, która łaknie twardych danych, a jednocześnie gładko “przemyca” sporą dawkę zmysłowości i magii – tego, czego w naszej kulturze tak bardzo brakuje w odniesieniu do kobiecości. Informacyjne strony są zwięzłe, zasiewają zaledwie ziarenko ciekawości, ale ziarenka te są w moim odbiorze niezwykle celne i niejednokrotnie zaskakujące (na przykład poruszany jest temat preferowania przez kobietę jednej z płci w odniesieniu do mającego się narodzić dziecka, czego nie spotkałam wcześniej w żadnej publikacji dotyczącej ciąży). Wszystko to okraszone ćwiczeniami psychologicznymi i – uwaga – przepisami kulinarnymi.

Być może brzmi to jak “mydło i powidło” – cóż, można powiedzieć, że jest w tej książce wszystkiego po trochu, ale jakimś cudem składa się to w bardzo spójną, sensowną i intrygującą całość, zachęcającą do dalszych poszukiwań. A w dodatku te ilustracje…! Trochę tarot, trochę Dixit, samo piękno.

Uwagi, jakie mam do tej książki, dotyczą głównie języka: sporo przeoczeń korektorskich, które drażnią moje perfekcjonistyczne oko redaktora 😉 Nie obyło się bez – według mnie – nadmiernego użycia “powinnaś” i “musisz”, które nie grają z moją obsesją wolności wyboru i przedstawiania możliwości. Gwoli ścisłości, tytułowe “bajki” to inna forma literacka niż ta obecna w książce – według mnie jest to baśń podzielona na rozdziały. Rozumiem, że autorka chciała podkreślić psychologiczny aspekt książki (“bajki terapeutyczne”), jednak w związku z tym faktem zaskoczyło mnie, że drugi rozdział był kontynuacją pierwszej “bajki”. Pojawia się kilka kalk kulturowych (typu “szykowanie pokoju dla maluszka”), które nijak moim zdaniem nie pasują do rodzicielstwa bliskości i zgodności z naturą promowanych przez książkę. Sporo jest odniesień “reklamowych” do strony Cud Narodzin, które nie pasują mi do konwencji.

Jednak to wszystko drobnostki w porównaniu z wrażeniem, które pozostawia po sobie lektura tej książki. Wzruszałam się do łez (naprawdę!), przerażałam (jedynym) brutalnym fragmentem, smuciłam, niepokoiłam i odzyskiwałam spokój, a to wszystko razem z (czasem mimowolnymi) refleksjami dotyczącymi bohaterki i mnie samej. Skojarzenia literackie: “Północna droga” Cherezińskiej, “Czerwony namiot” Diamant, “Biegnąca z wilkami” Estes. Ta książka obdarowuje magią – warto z tego czerpać!

Możecie kupić ją tu (klik!).

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s