12/2017

“Food Pharmacy” Lina Nertby Aurell, Mia Clase

IMG_7945

Taką oto książkę dostałam jako drugą w ramach wspomnianej fejsbukowej zabawy. I bardzo dobrze, że ją dostałam – sama bym nigdy po nią nie sięgnęła! Nie to, że coś jest z nią nie tak – ja po prostu od dawna nie czytam o dietach i jedzeniu. Tak zdecydowałam, zdobywszy uprzednio sporą wiedzę w tym temacie oraz mając i tak spory kontakt z tematem przez mój szeroko pojęty krąg towarzyski (pozdrawiam wszystkie moje kochane ekoświrki, weganki, dietetyczki i Kasię 🙂 ). Wywołuje to we mnie niepotrzebny dodatek do i tak na co dzień zbyt wybujałego poczucia winy i porażki… Robię tyle, ile daję radę w zakresie zdrowego odżywiania się mojej rodziny i nie zawracam sobie głowy niedoskonałościami (sweet weekend….płatki śniadaniowe….i takie tam).

No, ale skoro ktoś zdecydował, że właśnie ta książka jest tak ważna, żeby się ze mną nią podzielić, to nie mogłam jej nie przeczytać. I nie rozczarowałam się!

Po pierwsze – pięknie wydana. Pięknie!

Po drugie – fajnie, lekko napisana (czasem warto przymknąć oko na nieudany żart). Bez tak zwanej spiny, bardzo ludzko podchodzi do tematu diety, odżywiania. Łączy skomplikowane wyjaśnienia naukowe z podejściem przyziemnym, życiowym, realistycznym, bez łudzenia się i zmuszania kogokolwiek do natychmiastowej zmiany przyzwyczajeń. Autorki np. sugerują wprowadzenie tylko wybranych zaleceń do swojego życia albo wprowadzenie wszystkich, ale tylko dwa dni w tygodniu itp.

Po trzecie – ciekawie było wreszcie poczytać o słynnej diecie przeciwzapalnej. Brzmi przekonująco, jednak “nie kupiłam jej” w 100% z różnych powodów (wśród których z pewnością jest też kategoryczne bronienie się mojej głowy przed podjęciem prób zrezygnowania z pieczywa, makaronu, ryżu itd…).

Po czwarte – dobry motywator i przypominacz o zdrowych nawykach, które czasem umykają mi w życiu codziennym. To odświeżające, raz na jakiś czas dostać nowego kopa do wyciskania tego soku z cytryny rano, zdobycia się na niekupienie jakiegoś słodycza, poszukiwań smacznego jedzenia bezcukrowego i wegańskiego…

Po piąte – garść świetnych przepisów (zilustrowanych jeszcze świetniejszymi zdjęciami). I garść tych, których najprawdopodobniej nigdy nie wykorzystam (jak np. shot codzienny z wody i kilku łyżeczek różnych przypraw). Ale granolę z kaszą gryczaną zrobiłam i prawie codziennie przygotowuję wariację zielonego smoothie.

Dobra lektura, z której można wyciągnąć coś dla siebie, niekoniecznie traktując ją jak biblię diety przeciwzapalnej na zasadzie “wszystko albo nic”. Godna polecenia.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s