13/2018

Małgorzata Musierowicz „Ciotka Zgryzotka”

7BA02F61-DA81-445A-A2BB-CC08A1BA9A58.jpeg

Jak to u Musierowicz… Te książki są jak ciepła domowa drożdżówka z cynamonem czy konfiturą z truskawek. Jak lepko-puszysty, lejący się pianką kogel-mogel. Jak wielki gruby koc z górą poduszek. Jak zachód słońca na letniej łące… i wszystkie inne, lekko kiczowate i wyświechtane, ale ciepłe, milutko-bezpieczne porównania, które przychodzą wam do głowy.

Nie byłabym sobą, gdyby mnie nie zdenerwował motyw porodu (tak brakuje dobrego, pozytywnego porodu w kulturze, a jednak autorzy wciąż idą w te wszystkie zagrożenia, operacje, ścisłą kontrolę medyczną i łożyska przodujące), które to zdenerwowanie trochę zelżało po fragmentach o karmieniu (karm dalej i nie słuchaj rad o odstawieniu) i bliskości (ciągle przytulaj noworodka i śpij z nim na klacie).

Musierowicz. Nihil novi, ale zawsze wsiąkam z ogromną przyjemnością.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s